Wykorzystałam dzisiaj chwile, że świeciło słońce i zrobiłam fotki moich nowych słoiczków:) oj długo leżały schowane w kartonie, aż się zlitowałam i zabrałam się za malowanie... łatwo nie było w tych tonach kurzu jakie mam w tej chwili za oknem... ale coś tam wyszło..:)
Jeden wygląda tak już zagospodarowany są w nim guziki do najbliższych robótek :)
a tu drugi....
Najpierw było malowanko farbą bez podkładu to była zabawa... później wycinanie elementów cierpliwość anielska potrzebna, a kolejne to lakierowanie 6 razy polakierowałam i powiedziałam dość....
Ps. spódnica pomału nabiera kształtu może uda mi się ją do niedzieli zrobić i ubrać na spotkanko kto wie?:))


















