Mam na imię Violetta Każdą wolną chwilkę poświęcam robótkom wszelkiej maści czyli robię to co lubię

środa, 11 kwietnia 2012

dzień 11

     Dzień 11 na biało-czarno.

     Tadam dwie pieczenie na jednym ogniu:))  białe i czarne :)) guziki do mojego sweterka, biedaczek całe święta na nie czekał, może je później przyszyję:))


a muszę się pochwalić dostałam cudną karteczkę od Gosi:


i oczywiście jak wyjść z pasmanterii bez włóczki nie da się...




a teraz idę dewastować po raz kolejny sweterek.... muszę trochę odpocząć odwiedzanie urzędu który jest na drugim końcu miasta nie należy do rzeczy łatwych i przyjemnych jak się człowiek piechotą porusza, a do tego 40 interesantów było przede mną..... masakra...

11 komentarzy:

  1. Guziki, jak mniemam do tego ostatniego, rozpinanego:)czyli będziesz zmieniać,
    kartka urocza i śliczny kolor włóczki,mam zamówiony podobny,
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te czarnulki są do następnego sweterka:))

      Usuń
  2. Taką mękę mam co miesiąc no może bez takiego ogonka ,jutro czeka mnie 2 wizyta w tym miesiącu hihi ....aby nie było ogonka aby...Wiolu ale za to z piękną włóczką wróciłaś ...hmmm a guziczki, czyżby nowy sweterek powstał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak nowy sweterek leży i czeka na guziki :)

      Usuń
  3. śliczny kolorek włóczki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam tę włóczkę na wystawie w pasmanterii na Konopnickiej, tam kupiłaś? To wełna? Czekamy, czekamy...czas start! :-))) 40 interesantów? To bardzo korzystna kolejka;-), prawdaaa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Elu troszeczkę im przybyło wełn od mojej ostatniej wizyty, niestety to akryl...:) za jakiś czas pewnie coś wydłubię :)

      Usuń
  5. Grunt ,że już z głowy :) Fajny kształt guziczków!!!Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. a po drodze do urzędu można zawsze wejść do pasmanterii więc jakiś plus takiego spaceru się znajdzie!! pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urząd niestety jest po za miastem.... i praktycznie w tym kierunku autobusy jeżdżą raz na jakiś czas, a w drodze powrotnej (wracałam się na miasto z przystanku) goniłam po te guziory:) i to ostatkiem sił bo mnie już tak nogi bolały że szok...

      Usuń
  7. Ale piękny kolor:D Dziergałam z mimozy otulacz, bardzo wdzięczna włóczka:D
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń